ZDROFIT na 39. PZU Maratonie Warszawskim

Klementyna Kubicka

Może trudno w to uwierzyć, ale pewien wrześniowy niedzielny poranek, pomimo wczesnej pobudki oraz zimnej i deszczowej aury, dla wielu był jednym z najpiękniejszych i długo wyczekiwanych momentów w roku. 24 września 2017 byliśmy na Maratonie Warszawskim i odbywającym się w tym samym czasie Biegu na Piątkę. Nasi reprezentanci z dumą biegli w żółtych zdrofitowych koszulkach, a my rozgrzewaliśmy ich przed startem i dopingowaliśmy tuż przed metą. Musimy to przyznać – emocje panujące na trasie obu tych biegów były niesamowite!

Niedziela, pobudka 6:30. Kto normalny wstaje w wolny dzień o tej porze? My, wszyscy biegacze, którzy mieli stawić się na starcie tuż przed 9, by ruszyć po życiówki… (…) Pogoda można by powiedzieć, że nie dopisała (chociaż dla mnie to idealna aura na 5 km), deszcz i szarówka za oknem sprawiały, że zamiast założyć buty do biegania wolałoby się założyć ciepłe skarpety i przesiedzieć pod kocem cały dzień. Wiedziałam, że tak zrobić nie mogę, jak już się zapisałam, do czego również zmobilizowało mnie to, że będę mogła reprezentować Zdrofit, to muszę pobiec.
Organizacja biegu na najwyższym poziomie, trasa świetna, choć początkowo było zbyt wąsko i ciasno, pogoda jak już pisałam, dla mnie idealna, kolejny wyjątkowy medal trafił do mojej kolekcji, duma i zadowolenie po ukończonym biegu nie do opisania. 😉
– Martyna Zientarska, recepcjonistka Zdrofit Bemowo

Uwielbiam atmosferę jaka towarzyszy biegom zorganizowanym. Tym większym, mniejszym, tym bardziej skomercjalizowanym i mniej. Każdy jest inny, każdemu przewodzi inne przesłanie, ale jedno jest pewne – każdy z biegów zrzesza ogromną masę ludzi, którzy nadają bieg takim imprezom. Możesz biec zupełnie sam/sama, a na trasie zawsze spotkasz kogoś znajomego, z którym zbijasz piątkę, kto „pociągnie” Cię, gdy wydaje Ci się, że mocniej się nie da. Mimo, że biegłam jedynie 5 km, cały czas myślami byłam z Maratończykami – może też dlatego, że kilka znajomych mi osób postanowiło przebiec ten królewski dystans, ale przede wszystkim dlatego, że mam wielki szacunek dla wszystkich osób, którzy podejmują wyzwanie tego typu. Niech ktoś powie, że sport nie kształtuje charakteru?
– Katarzyna Witkowska, instruktorka fitness Zdrofit Wilanów

Bieg na Piątkę podczas Maratonu Warszawskiego okazał się bardzo udany! Mimo deszczowej aury cała atmosfera jaka panowała przed i w trakcie biegu rozgrzewała i dawała dużego kopa do walki. Impreza była dobrze zorganizowana. Nie przygotowywałam się jakoś specjalnie do startu, była to spontaniczna decyzja, sprawdzenie swojej kondycji, a przede wszystkim aktywne spędzenie niedzielnego poranka.
– Maria Worosilak, instruktorka fitness Zdrofit Żoliborz Szamocka, Kasprzaka, Wola oraz Mokotów Metro Wilanowska

Oba biegi wystartowały w tym samym czasie. Niezależnie od tego, czy było to 5, czy ponad 42 km, zawodnicy dali z siebie maksimum swoich możliwości. Nasza reprezentacja wystartowała w obu biegach, jednak ten najważniejszy, królewski dystans maratonu jako jedyny z naszych pracowników przebiegł Radek Kobierski, któremu serdecznie gratulujemy!

Wspólna motywacja

W bieganiu nie chodzi o to, by być pierwszym i stanąć na podium – tutaj nie ma wygranych i przegranych. Nie liczy się to, aby biec lepiej od innych, ale wsłuchiwać się w rytm swojego ciała, kontrolować tempo i dostosowywać je do różnych czynników. Najważniejsza jest determinacja, pokonywanie własnych ograniczeń i ustanawianie swoich rekordów. Maraton to z pewnością próba charakteru, bo niektóre momenty bywają bardzo trudne. Bieg pod górę, całkowity brak siły, chęć rezygnacji. Ale każda góra się skończy i pojawia się kolejny przypływ energii.

Biegając samemu rzadko masz okazję spotkać się z dopingiem masy obcych dla Ciebie osób, które stoją w deszczu tylko po to, żeby przybić Ci piątkę i krzyknąć „dasz radę, to już końcówka, ogień!”. Motywująca jest także obecność bliskich osób, prawdziwe łzy wzruszenia, dzieci dołączające do swoich rodziców tuż przed metą. Duma, spełnienie i szczęście – jest to wyrysowane na twarzy każdego biegacza na linii mety.

Niedzielny poranek przywitał mnie brzydką pogodą i deszczem. Niezbyt wymarzona pogoda na start w maratonie, ale pogody się nie wybiera. Szybka decyzja co do stroju, lekkie śniadanie, czyli płatki i kawałek banan i o godzinie 8 ruszam z domu. (…) Pierwsze kilometry biegniemy w dużym ścisku, ale i tak muszę kontrolować tempo, aby nie biec za szybko. Drugim parametrem, który co do zasady monitoruję, jest tętno – cel 65% – 75% maksymalnego tętna w pierwszej połowie biegu. (…) Na Agrykoli 21 km, chociaż jest to już połowa maratonu, to magiczne kilometry zaczynają się według mnie dopiero po 30 km. To ten moment, kiedy można najczęściej spotkać się z mityczną „ścianą”. Mechanizm jej powstawania nie jest do końca poznany, ale zwykle wiąże się on ze znacznym uszczupleniem zapasów węglowodanów, podstawowego paliwa dla mięśni, wykorzystywanego zbyt szybko przez intensywnie biegnącego maratończyka. (…) Na 30 km czuję, że mam lekki kryzys. Tętno skacze mi powyżej 90% mojego maksymalnego, pomimo że biegnę trochę wolniej. Dokładają się do tego podbiegi, między innymi przy Stadionie Polonii. Na szczęście na 32 km czeka na mnie moja Rodzina i to spotkanie daje mi nowy zastrzyk energii. Nie ma jak usłyszeć: Radek/ Tato biegnij, biegnij szybko! (…) Od 39 km przyspieszam. Już wiem, że dzisiaj nie będzie żadnych nieprzewidzianych niespodzianek. Czuję tylko jedno lekkie otarcie na nodze i oczywiście narastające zmęczenie mięśni, ale tak miało być. Jeszcze tylko komora tlenowa, która była jedną z atrakcji ostatniego kilometra i przez którą można było przebiec i ostatnie 300 metrów biegnę z synem. Jak na zamówienie pojawiło się również w końcu słońce. Na linii mety zatrzymuję zegarek i mój czas to 3:58:13, czyli cel osiągnięty – trójka z przodu. Medal ląduje na szyi. Udało się ukończyć po raz kolejny królewski dystans.
– Radosław Kobierski, instruktor fitness Zdrofit Metro Dw. Gdański

Widzimy się na rok!

Do kolejnego maratonu zostało 337 dni. Z pewnością zdążycie się do niego przygotować – zapewniamy, że warto. My zaczynamy budować formę już dziś!

www.zdrofit.pl

Zostaw Komentarz